nauka makijażu |kredyt |rozstępy w ciąży
fajne.wydarzenia4you.com

„Zaplanowany manewr operacyjny wiódł nas na wschód. W gruncie rzeczy był to marsz zaczepny na wroga i z wrogiem na karku. Wyżsi dowódcy znali już powagę położenia, a po rozważeniu, co będzie lepsze dla stanu moralnego żołnierzy, kazałem nie taić przed nimi, że jesteśmy odcięci, że idąc w kierunku Lwowa będziemy musieli toczyć ciężkie boje i przebijać się niejednokrotnie. Sądziłem, iż znajomość prawdy będzie mniej deprymująca aniżeli nastrój odwrotu, którego wszelkie cechy nosal forsowny marsz na wschód. Liczyłem na elektryzujący wpływ słowa „Lwów" i dlatego poleciłem poinformować wojsko, że ciągniemy na odsiecz obleganemu miastu, będącemu dla Polaków symbolem wierności i poświęcenia.
Noc w Przemyślu z 13 na 14 września obfitowała w klasyczne wrażenia i wzruszenia wojenne. W mieście dogasały z wolna liczne pożary, naokoło świeciły dalekie łuny płonących zabudowań, podpalonych przez Niemców. W ten pierwotny i barbarzyński sposób dawali oni sobie sygnały, wytyczając z nadejściem ciemności linie, osiągnięte przez poszczególne kolumny wojska.
Ze wszystkich niemal kierunków dochodziły odgłosy strzelaniny; na zachodzie, pod pobliską Łętownią, grzmiały działa 11 dywizji piechoty, która w gwałtownym nocnym boju torowała sobie drogę do Przemyśla. Mijała godzina za godziną, a armaty nie milkły. Niepokoiłem się bardzo o losy dywizji. W myśli nieustannie zadawałem sobie pytanie przebije się czy się nie przebije“(1)


Historia kamer |