„Gdyby to od niego zależało, kiedy! Dom, co to niedawno otrzymał w spadku, znajduje się w Częstochowie, więc czeka na wiadomość, kto wie, kiedy to pośrednikowi uda się gp sprzedać. Nawet ładny dom, co prawda parterowy, ale z dużym ogrodem. Wcale duża parcela.
Jak najmniej łgać, jak najmniej łgać, powtórzył w duchu. Mimo to szczyptę kłamstwa dodał.
— Ja, proszę miłej pani, z wykształcenia jestem, jakby to powiedzieć, raczej człowiekiem do handlu i interesów, ale żałuję niekiedy... cha!, że nie jestem literackim krytykiem.
—A czy jest pan krytyczny —spytała.
— Raczej bezkrytyczny, proszę pani — uśmiechnął się. — Jak pani zapewne zauważyła, zawsze przychodzę do państwa z jakąś książką. Tytuły są różne, ale autor ten sam! Znakomity nasz rodak. Na przykład ot ta Szaleństwo Almayera. Chce pani, to ją pani pożyczę Siedzę pod kasztanem u państwa i myślę nieraz — a nuż spróbować Będę miał teraz trochę pieniędzy i wolnego czasu. Dlaczego bym nie miał spróbować i o tych książkach czegoś nie napisać.
— Too... — Z wąskiej szczelinki w gardle Sztajsowej wydostała się jej zwykła śpiewna nutka. — Too... pan jednak jest redaktorem — spytała wyraźnie spłoszona.
— Ależ, proszę pani! Nieporozumienie... Mówiłem przecie, że do gazet mam wstręt.“(3)


Kraków Chalupnictwo |Wiersze Miłosne |Belamy meble dziecięce