„—Mój brat może jutro wracać do Laramie. Ta dobra wiadomość jakoś zbyt mało ucieszyła zainteresowanego.
—Więc jednak odjeżdżają
—Jeszcze nie teraz. Wysłuchałem ich rozmowy tak głośnej, że nie potrzebowałem podchodzić blisko. Oni wrzeszczeli. Wielki Duch odebrał im rozum. Pili z butelki wodę ognistą i spierali się, kto jest winien, że zagubiono twoje tropy. Narobili hałasu jak całe stado kojotów, a później powyciągali noże. Myślałem, że się pozabijają. Mogłem wpaść między nich, jak wpada orzeł między stado indyków, i przynieść tu ich skalpy.
pokoił się Karol.
— Nie. To są psy niegodne mego tomahawka.
— Więc wracają do Custer
— Nie. Jeszcze nie teraz.
— Wytłumacz.
— Posłuchaj! Blade twarze przestały cię ścigać, ale nie udają się do Custer. Obmyśliły inny plan. Mają czekać przy drodze dyliżansu.
— Na kogo
— Niech mój biały brat się zastanowi.
— Dyliżans — szepnął Karol. — To jasne...
— Blade twarze chcą zrabować złoto — dodał Toimniża.
— Trzeba ostrzec. Gdybym znał lepiej te przeklęte strony, ruszyłbym natychmiast do Custer.
— Mój brat jest bardzo dzielny, ale nie dojechałby do celu.
— Ty mi pomożesz!
— Mój brat pragnie, żebym przestrzegł blade twarze, które wywożą złoty pył zrabowany narodowi Dakotów“(5)
hotele w sopocie |Działki |hotele zakopane