„— Trzy stany! — powiedział Sieyes. — Nie, trzy narody!
3 maja, w przeddzień nabożeństwa w kościele SaintEsprit, król przyjął deputowanych na audiencji w Wersalu. Niektórzy doradzali mu, by zamiast przestrzegania ceremoniału dworskiego, okazał więcej serdeczności. Król nie chciał usłuchać nikogo. Przede wszystkim przyjął przedstawicieli kleru. Następnie, szlachtę. Wreszcie Stan Trzeci. Jego przedstawiciele musieli długo czekać i zaczęli wreszcie sarkać. Dawniej, podczas zebrań, Trzeci Stan musiał wygłaszać swą powitalną orację na kolanach. Obecnie nie było sposobu zmuszenia przewodniczącego mieszczan, by ukląkł przed królem. Wobec tego uchwalono, że Trzeci Stan nie wygłosi żadnego przemówienia.
O godzinie piątej król nakrył głowę. Arystokraci uczynili to samo. Wtedy delegaci Trzeciego Stanu również chcieli nakryć swe głowy, ale król ponownie zdjął kapelusz. Wolał widocznie sam trzymać w ręce swoje nakrycie głowy, aniżeli zgodzić się na to, by przedstawiciele Trzeciego Stanu mieli w jego obecności stać z nakrytymi głowami.
W środę, 10 czerwca, Sieyes przybył na Zgromadzenie.
Przekonał się, że składa się ono niemal wyłącznie z przedstawicieli Trzeciego Stanu. Kler i arystokracja obradowały gdzie indziej.“(6)
<<<< -Mój brat może
| Andrea zarumieniła się >>>>
praca we francji |studio fotograficzne |kominy