„— Odlecieli! Odlecieli! Cholera z tą łącznością!...
— Beccari — zabrzmiał podniecony głos Mońka.
— Beccari — nałożył się na niego okrzyk Sema.
— Co się stało — spytał czwarty, którego teraz usłyszałem po raz pierwszy. A więc są w komplecie. Przynajmniej tyle. Na szczęście nie zdążyli. Albo nie pozwolono im zdążyć. Co, jeśli o mnie chodzi, wychodziło na jedno.
Stanąłem Zahamowałem nieco zbyt gwałtownie, ale obecnie pozostała mi już tylko jedna troska żeby mnie nie zauważyli. Nie obcy. Ludzie.
— Co się z tobą działo — spytał Monk.
— Nie wiem — odpowiedział Beccari.
— Nie wiem — powtórzył jak echo ten czwarty, sądząc zapewne, że pytanie było skierowane do niego.
— Straciłem łączność — ciągnął Beccari — a potem przestały działać silniki i cała aparatura. Że też nie dogoniliście mnie... wyjechałem przecież zaledwie kilka minut przed wamL Widziałem ich, wiecie! Widziałem!
— Poczekaj, zaraz będę przy tobie... —podnieconym głosem odezwał się Sem.
— Gdzie mam czekać — zainteresował się głos, o którym wciąż jeszcze nie wiedziałem, do kogo należy.
T— Beccari — powiedział Monk i— wystrzel flarę. Spotkamy się tam, gdzie upadnie. A potem wspólnie przeszukamy to miejsce...
Nareszcie coś rozsądnego. Przynajmniej jeśli patrzeć z ich punktu widzenia. Ja posłałbym wszystkich czterech do diabła. Teraz będę musiał czekać, aż nagadają się do syta i przetrząsną każdy kawałek gruntu w rejonie, gdzie coś widzieli lub też zdawało im się, że widzą. Poczekam, trudno. W końcu mam wprawę...“(9)
<<<< Jeżeli chodzi o wybór
| Wapnowanie jest w pewnym >>>>